Gesty

Dobrze jest umieć „czytać z gestów”. Czasami są tak drobne, że niemal niezauważalne, a mimo to ogromnie ważne. Czasem dopiero po latach dociera do nas ich waga. Czasem musimy usłyszeć o nich od innych. Ale nie bez powodu mówi się, że najlepsze rzeczy w życiu nic nie kosztują.

Express Australijski, Polish-Australian Express, polish news, Polonia, polska gazeta, wiadomości polskie w Australii, polish language papers in Australia, polish newspaper in Australia, Australia’s Polish newspaper, Polish ethnic group in Australia
Pamiętam jak przed laty moja przyjaciółka i jej mąż wyciągnęli mnie na drinka. Byłam wtedy po nieprzyjemnym rozstaniu i nieszczególnie otwarta na świat. Wspominali, że dołączy do nas ich kolega, ale dopiero pod koniec spotkania dotarło do mnie, że urządzili mi randkę w ciemno. Można takie formy swatania lubić lub nie, ale wiem, że był to uroczy przejaw troski z ich strony. Taka randka zdarzyła mi się tylko raz w życiu, wspominam ją jako dość dziwaczne doświadczenie, a mimo to z rozrzewnieniem.

Troska zawsze rozrzewnia. Najdrobniejsze jej przejawy. W bardzo trudnym momencie w moim życiu przepyszna zupa szpinakowa, którą ugotowała dla mnie koleżanka, była cenniejsza od złota. Po decyzji o odejściu z Trójki każdy komentarz w mediach społecznościowych, każdy mail z wyrazami sympatii i wsparcia – często od osób zupełnie obcych – były nie do przecenienia. Otulały. Paczka moich ulubionych cukierków, od Mamy, nie potrzebuje podpisu: „kocham cię” – ona mi to mówi. A „rytualnych” wypraw z kolegą do McDonalda i pytania: „zjesz coś jeszcze?” nigdy nie zamieniłabym na najbardziej wykwintne menu.

Czasami niezwykle ważne i bezcenne jest to co ulotne, intymne. Kiedy urodziła się moja Siostrzenica (to już 7 lat temu!) pojechałam ją zobaczyć. Usiadłyśmy z Siostrą obok siebie i ten mały człowieczek, którego trzymała na rękach, w pewnym momencie szeroko ziewnął. Zaczęłyśmy się śmiać, ale obie się też bardzo wzruszyłyśmy. Nigdy nie zapomnę intymności tej chwili. Ta chwila nie potrzebowała słów.

Maja Borkowska

Wpis pochodzi z bloga Mai Borkowskiej majaborkowskablog.wordpress.com

 

Autorka była przez 20 lat dziennikarką Radiowej Trójki. Aż przyszedł czas na zmiany. I tak pojawił się blog. Nałogowo czyta kryminały, ale jej książka życia to „Jesień w Pekinie” Borisa Viana. Uwielbia Beatlesów, stare kino, malarstwo surrealistyczne i koty.

Leave a Comment