Koniec Raju. Raj utracony.

fot. Wikipedia/Public Domain

Nowa Zelandia, państwo położone na południowo-zachodnim Pacyfiku obok Australii składające się z dwóch głównych wysp i wielu pomniejszych. Jego łączna powierzchnia to niecałe 270 km kwadratowych zamieszkałych przez niewiele ponad 4 i pół miliona mieszkańców. Kraj pod wieloma względami uważany za najlepsze miejsce do życia: przyjazny dla wszystkich obywateli, tolerancyjny, bezpieczny ze wspaniałą florą i fauną. W tym moglibyśmy użyć słowa raju na Ziemi nocą 15 marca naszego czasu zakończył się jego wiek niewinności. Kres nastąpił w miejscowości Christchurch, drugim pod względem ludności – ok. 380 tys., położonym u wybrzeży Wyspy Południowej. Doszło do masakry w wyniku, której śmierć ponieśli Nowozelandczycy. Zastrzelono tam 50 osób, a kolejnych kilkadziesiąt raniono. Do wczoraj Nowa Zelandia jawiła się jako najspokojniejszy kraj świata. W ostatnim stuleciu tylko raz doszło tam do masowej strzelaniny – w listopadzie 1990 r.  Tym razem zaatakowani zostali bezbronni ludzie – w tym kobiety i dzieci – modlący się w swoich dwóch świątyniach – meczetach, należy zaznaczyć, że muzułmanie stanowią w tym państwie ok. 1 % obywateli.

Dzięki mediom, co jakiś czas jesteśmy świadkami przerażających aktów barbarzyństwa. Uważam, że najwyższy czas przestać milczeń, robić marsze czy zwoływać do studiów wszelkiej maści ekspertów z pytaniem „co dalej?” tylko zacząć działać.

Niestety ze złem mamy do czynienia niemal każdego dnia, bo tak naprawdę nie chodzi tylko i wyłącznie o Nową Zelandię, która po zamachu terrorystycznym jest tematem numer jeden pod każdą szerokością geograficzną. Przykre, ale tak właśnie wygląda prawdziwy świat wokół nas, bo zło i barbarzyństwo to nie tylko zamordowanie z zimną krwią drugiego, ale także: ubliżenie drugiej osobie z obojętnie jakiego powodu, handel bronią, narkotykami, dopalaczami, alkoholizm, chciwość bez względu na drugiego i cenę, czy każdy czyn przynoszący niszczący drugiego przynosząc mu ból i cierpienie. Wbrew pozorom to, także podły stosunek do zwierząt oraz niszczenie naszej Matki Ziemi – zresztą najczęściej wynikający z naszej chciwości.

Pewne jest jedno: za ostatnie tragiczne wydarzenia i te podobne wcześniejsze odpowiadają politycy wraz z osobami decyzyjnymi o losie naszej planety. Jednak nie tylko obecnie będący u „sterów”, bo to wszystko nie rozpoczęło się wczoraj, tydzień, czy rok temu. Ale winy nie powinniśmy – i nawet nie możemy — zrzucać tylko na nich, ta jakże trudna sytuacja jest swego rodzaju mozaiką wielu elementów. Odpowiedzialnych powinniśmy szukać, także w innych kręgach, bo rolę wiodącą odgrywają pieniądze, wielki biznes, koncerny zarabiające na wojnach, konfliktach, braku stabilizacji na świecie – zresztą o tym już chyba kiedyś pisałam. Ekstremalnie wielkie różnice w poziomie życia. Ponadto: rola kościołów, „kulawe” sądownictwo, gdzie z bandyty robi się ofiarę, brak odpowiedniej edukacji oraz media, co mówię jako ich przedstawicielka. W tym momencie „dorzucę” jeszcze książkę p. Tomasza Michniewicza pt. „Świat równoległy”, którą akurat skończyłam czytać kilka dni temu, a znajdziemy w niej, także część odpowiedzi na kilka pytań „dlaczego?”

Ale „mojej litanii” o ponoszących odpowiedzialność nie koniec. 

Tak, jak pisałam wielokrotnie, lubię znać opinię różnych osób na to, co się dzieje, dlatego wczoraj wieczorem poświęciłam czas na przeczytanie w Internecie komentarzy na temat tragedii w Nowej Zelandii. Po raz kolejny z zażenowaniem pomyślałam o tym kim my ludzie naprawdę jesteśmy, staliśmy się? Nienawiść i jad nawet w obliczu potwornej tragedii, gdzie ginie kilkadziesiąt Bogu ducha winnych ludzkich istot – takich jak, ja, ty, my wszyscy.

Przerażające! Nie będę tu ich dla przykładu cytowała, ale zwyrodniałego mordercę nazywać „bohaterem”, a „bohaterstwem” barbarzyński mord, którego się dopuścił?! Nie chcę i nie mogę nawet napisać, że trzeba być chorym psychicznie, bo nie chcę obrażać tym porównaniem rzeczywiście osób mających problemy psychiczne!

Zadam hipotetyczne pytanie: czy gdyby w podobnej sytuacji zginęli Polacy, nasi rodacy, też chcielibyśmy przeczytać że obcokrajowcy wyrażają z tego powodu zadowolenie na publicznym forum? Szczerze w to wątpię. Jestem przekonana, że od razu pojawiłyby się protesty, oburzenie mediów, polityków i ludzi znanych z pierwszych stron gazet.

Miarą człowieczeństwa jest nasza postawa prezentowana w obliczu tragedii i śmierci innych ludzi. Bardzo przykre, że niektórzy nie są w stanie tego pojąć w swoich ograniczonych umysłach i żenującymi wpisami zaprzeczają twierdzeniu, że człowiek to brzmi dumnie i jest ostatnim ogniwem ewolucji.

Powtórzę też to, co pisałam wielokrotnie, wygląd przypominający istotę ludzką i 23 pary chromosomów nie świadczą o tym, że jest się człowiekiem, aby zostać nim nazywanym trzeba czegoś więcej.

W tym momencie powrócę do przerwanej myśli o odpowiedzialności przynajmniej za część tragedii, o których słyszymy. Cóż obarczam za nią również rodzinny dom, bo wychowanie i pewne wartości wynosi się przede wszystkim z niego.

Żeby było jasne nie jestem aniołem, popełniam błędy, jak każdy, nie raz ogarnia mnie na kogoś lub coś wściekłość, jednak nigdy nie przyszło mi na myśl, żeby wziąć nóż, kupić sobie karabin, aby pozbawić kogoś życia! Zresztą jestem zdania, że nikt nikomu nie ma prawa go odebrać, bdlatego że ma inny kolor skóry, jest wyznawcą innej religii, ma inny światopogląd. Czy ten ktoś różni się tak naprawdę ode mnie?   

Pozwolę sobie napisać o czymś jeszcze, co także uważam wiąże się częściowo z tematem. Otóż nie dziwmy się, że niktórzy ludzie nie widzą nic złego w słownym „dokopaniu” innemu, czy nawet w użyciu siły skoro, mamy teraz takie „autorytety”, jak mamy.

Myślę, że nadszedł czas aby zastanowić się głęboko na tym co czynimy i przypomnieć znaczenie słów: szacunek, tolerancja, człowieczeństwo, miłość i poszanowanie bliźniego …

Anna Hudyka

Leave a Comment