Konsulaty honorowe w Szczecinie. O Meksyku, tamtejszej Polonii i konsulacie honorowym tego kraju

— rozmawiamy ze Zbigniewem Ligierko, dziekanem korpusu konsularnego 

Obok funkcji dziekana korpusu konsularnego pełni Pan również funkcję konsula honorowego Meksyku w Szczecinie. Jak doszło do powołania Pana na to stanowisko?

Zbigniew Ligierko, dziekan korpusu konsularnego w Szczecinie fot. L. Wątróbski

Wiele osób zadaje mi pytanie: w jaki sposób powierzono mi funkcję konsula honorowego Meksyku? Sam byłem tą propozycją zdziwiony, kiedy się o tym dowiedziałem. Całe bowiem moje życie zawodowe związane było z shippingiem (teransportem morskim).

W latach osiemdziesiątych byłem wysłany na placówkę żeglugową do Hiszpanii na Wyspy Kanaryjskie. I kiedy wróciłem do kraju, po 7 latach służby zagranicznej, to wiele osób w Szczecinie prosiło mnie o pomoc w tłumaczeniach z języka hiszpańskiego i odwrotnie. A były to czasy, kiedy biur tłumaczy nie było jeszcze zbyt wiele. Przypuszczam, że w ten właśnie sposób moje nazwisko zaczęło funkcjonować w Izbie Handlu Zagranicznego. Właśnie stamtąd przyszedł sygnał, że Ambasada Meksyku szuka kandydata na konsula honorowego w Szczecinie.

To był rok 1992. Byłem wtedy członkiem zarządu firmy Euroafrica, powstałej w roku 1991 na bazie szczecińskiego oddziału Polskich Linii Oceanicznych. Wyodrębnienie się tej spółki było konsekwencją transformacji ustrojowej, dokonującej się w Europie Środkowej i Wschodniej na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Dziś, po kolejnych etapach restrukturyzacji oraz procesie połączenia transgranicznego, w roku 2010 Euroafrica stała się spółką Grupy Kapitałowej Hass Holding Limited.

Propozycję objęcia funkcji konsula honorowego Meksyku skonsultowałem oczywiście ze swoim szefem, który wyraził na to zgodę.

Wcześniej w Szczecinie działał już konsulat honorowy Danii…

… a jego szefem był dyrektor PŻM Franciszek Makarewicz. Tak więc, po spotkaniu z ambasadorem Meksyku, który wraz z małżonką przyjechał do Szczecina, aby mnie poznać zostałem zaakceptowany. Minęło następnie prawie półtora roku i w maju 1994, z rekomendacji Ambasady Meksyku i po sprawdzeniu przez obie, strony zostałem nominowany do funkcji konsula honorowego Meksyku w Szczecinie.

Moja codzienna praca polega na wykonywaniu zadań konsula honorowego, które są zbliżone do zadań konsula zawodowego. Są jednak i pewne różnice pomiędzy konsulem honorowym a zawodowym. Ja np. nie mam prawa wystawiania paszportów czy wiz. Natomiast wszystkie inne kwestie w zasadzie mogę załatwiać w porozumieniu z naszą ambasadą. Mogę też pobierać wszelkie opłaty za czynności konsularne i rozliczać je następnie z ambasadą meksykańską w Warszawie.

Czym więc zajmuje się Pan na co dzień?

Generalnie moje obowiązki można podzielić na kilka grup. Są to, po pierwsze, zadania gospodarcze – czyli kojarzenie firm i pomysłów wzajemnej współpracy polsko-meksykańskiej czy wreszcie wymiany doświadczeń.

Kolejne zadania dotyczą spraw kulturalno-oświatowych. Jest to wzajemne promowanie kultury- i polskiej i meksykańskiej. Moja działalność na tym polu koncentruje się na sprowadzaniu do Szczecina – dla naszej społeczności lokalnej tego, co jest dla niej interesujące i łatwe do sprowadzenia – ze względu na dużą odległość naszych krajów. Najczęściej korzystamy z wystaw podróżujących po Europie – np. po Francji czy Niemczech i kiedy trafiają one do Polski. Podobnie z takich okazji korzystają pozostałe cztery konsulaty honorowe Meksyku w naszym kraju – a mianowicie w Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku.

Mieliśmy tu w Szczecinie dużą impresje w roku 1997 w 100-lecie urodzin Octavio Paza Lozano – meksykańskiego poety, eseisty, krytyka i dziennikarza, który w latach 1945-1968 pracował w służbie dyplomatycznej. Był on także laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Dlatego w roku 1997 szczeciński Teatr Polski, pod kierownictwem Adama Opatowicza, wystawił jego poetycko-muzyczne przedstawienie, na które przybył ambasador Meksyku oraz władze naszego miasta. Później mieliśmy też kilka ciekawych wystaw rzeźbiarskich, malarskich i fotograficznych oraz mody wybitnych twórców meksykańskich. Zorganizowaliśmy je w Muzeum Narodowym i na Zamku Książąt Pomorskich.

Odbyły się też spotkania promujące współpracę naukowo-techniczną. Gościliśmy tu m.in. delegację renomowanego prywatnego Universidad de Celaya (środkowy Meksyk stan Guanajuato). Meksykańscy goście spotkali się z władzami Uniwersytetu Szczecińskiego w celu wymiany informacji i nawiązania współpracy. Podpisano też stosowną umowę i rozpoczęto wymianę naukowców.

I wreszcie współpraca na niwie sportowej…

… zaliczyć do niej możemy regaty The Tall Ships Races, w których znaczącą rolę odegrał żaglowiec meksykańskiej marynarki wojennej Cuauhtemoc zajmują dwukrotnie wysoką pozycję punktową. Żaglowiec ten był w Szczecinie, na The Tall Ships Races, dwa razy – w roku 2007 i 2013. I kiedy w czasie pierwszej wizyty rozmawiałem z komendantem żaglowca o datę kolejnej wizyty w naszym porcie, to usłyszałem w odpowiedzi, że w myśl zasady mogą tylko raz na 20 lat zawinąć do tego samego portu. Musiała się im jednak ta wizyta w Szczecinie bardzo podobać, bo odwiedzili nasze miasto ponownie 6 lat później. I także podczas wizyty w roku 2013 i komendant żaglowca i cała jego załoga byli bardzo zadowoleni z udziału w kolejnych regatach The Tall Ships Races.

CUAUHTEMOC. Meksykański bark szkolny w porcie Szczecin fot. L. Wątróbski

Jakimi jeszcze sprawami na codzień zajmuje się Pan jako konsul honorowy?

Zajmuję się jeszcze opieką nad przebywającymi tu czasowo obywatelami Meksyku, których jest aktualnie trzech. Dwoje z nich to naukowcy pracujący na Uniwersytecie Szczecińskim: ekonomista prof. Alberto Lozano Platonoff i filolog prof. Miguel Castillo Holgado wykładający literaturę południowoamerykańską. Jest wreszcie kobieta z dwójką dzieci, która pracuje w Call Center jako informatyk. Od czasu do czasu przewijają się również i inni, którzy przyjeżdżają do Szczecina na praktyki studenckie czy odwiedzający się tu zakochani. Turystów z Meksyku nie spotyka się u nas zbyt często. W tutejszych natomiast biurach podróży spotykam się z coraz większym turystycznym zainteresowaniem Meksykiem. W Szczecinie są ponadto dwie restauracje z kuchnią meksykańską: El Tapatio przy ul. Kaszubskiej 3, Taco Grande przy ul. Bohaterów Warszawy 91 oraz Pizzeria Mexicana przy ul. Langiewicza 20.

A jak kształtują się obecnie stosunki polsko-meksykańskie?

Nasze kraje współpracują od dawna. Współpraca dyplomatyczna trwa cały czas. Istnieje polsko-meksykańska grupa parlamentarna w Sejmie RP oraz senacka grupa polsko-meksykańska.

W roku 1963 premier Józef Cyrankiewicz złożył wizytę w Meksyku, a prezydent Meksyku Adolfo López Mateos odwzajemnił ją następnie w Polsce. Od tego czasu stosunki dyplomatyczne między państwami zaczęły słabnąć, aż do roku 1989′, W roku 1997 wizytę w tym kraju złożył premier Jerzy Buzek. W maju zaś 2004 roku prezydent Meksyku Vicente Fox złożył wizytę oficjalną w Polsce, kiedy to został odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. W tym samym roku prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski wziął udział w szczycie Ameryki Łacińskiej i Unii Europejskiej odbywającym się w Guadalajarze.

Oba nasze państwa są członkami Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju

W  roku 1997 Meksyk i Unia Europejska zawarły umowę o wolnym handlu, którego sygnatariuszem Polska stała się w 2004 roku. Od tego czasu wymiana handlowa między państwami drastycznie wzrosła. W latach 1999-2012 polskie inwestycje w Meksyku miały wartość 16,7 milionów USD. Meksyk eksportuje do Polski głównie samochody oraz produkty techniczne jak np. komputery, telefony czy turbiny gazowe. W 2012 roku wartość eksportu meksykańskiego do Polski wyniosła 314 milionów USD. Polska eksportuje do Meksyku głównie produkty techniczne, takie jak części samochodowe, telefony czy dźwigi. W 2012 roku wartość polskiego eksportu do Meksyku wyniosła 671 milionów USD. W 2014 roku handel dwustronny między obu państwami wyniósł ponad 1 miliard USD. Meksyk jest 44. największym partnerem handlowym Polski i trzecim w Ameryce Łacińskiej. Meksyk zainwestował ostatnio m.in. w cementownie CEMEX na Śląsku oraz w dużą wytwórnię narzędzi rzeźniczych.

W Meksyku, podobnie jak we wszystkich niemal krajach świata, mieszkają Polacy…

Pierwszymi Polakami w Meksyku byli, przybyli tu w XVII wieku, misjonarze. W latach 1863–1865 prawie 2 tysiące Polaków służyło we francuskiej armii interwencyjnej, która miała na celu osadzenie na tronie cesarza Maksymiliana. Obecna Polonia meksykańska ukształtowała się głównie w pierwszej połowie XX wieku, a zwłaszcza w okresie międzywojennym, kiedy do Meksyku przybyło kilka tysięcy Polaków zamieszkujący obecnie głównie rejon Dystryktu Federalnego, środkową część kraju.             

Do Meksyku, do miejscowości Santa Rossa, przybyło podczas II wojny światowej około  1,5 tys. polskich uchodźców z ZSRR. Były to głównie dzieci, w większości sieroty. Uchodźcy mieszkali w specjalnie dla nich przygotowanej kolonii Santa Rosa w okolicach miasta Leon. Polacy ze wschodnich kresów II RP, w ramach wywózek prowadzonych przez Rosjan, trafili na Syberię i do Kazachstanu, a następnie – wraz z armią gen. Andersa – do Persji. Do Meksyku dostali się w dwóch grupach: w lipcu 1943 roku (704 osoby) i listopadzie 1943 roku (728 osób) dzięki porozumieniu między gen. Sikorskim a prezydentem Meksyku. Pierwszy transport z 704 polskimi uchodźcami przybył do miasteczka Leon 1 lipca 1943 roku. Druga grupa dotarła 2 listopada. Uchodźcy z Santa Rosa to cały przekrój społeczny II RP. Do Meksyku trafiła nieliczna inteligencja, rodziny urzędników, policjantów, osadników i gajowych, ale przede wszystkim chłopów. Niektórzy z przybyłych pozostali na stałe w Meksyku, zdecydowanie więcej wyjechało do USA i tam się osiedliło.

W Szczecinie mieszka pani Joanna Matjas, której dziadkowie zostali wywiezieni ze wschodnich terenów Rzeczypospolitej do gułagu. Stamtąd trafili do Meksyku, gdzie się poznali i pobrali. Dziadek zmarł tam bardzo młodo, a babcia powtórnie wyszła za mąż i o pierwszym dziadku się nie mówiło. Po latach postanowiła wraz z ojcem odnaleźć jego grób. Na forach internetowych szukała informacji o dziadku Józefie Wiercińskim i o Santa Rosa. Jej posty odnalazł Sławomir Grünberg, polski reżyser filmowy mieszkający w Ameryce. Joanna Matjas doprowadziła do powstania filmu dokumentalnego „Santa Rosa – Odyseja w rytmie mariachi” prezentującego dzieje polskich uchodźców w Santa Rosa. Na projekcji tego filmu w Szczecinie obecny był atache kulturalny ambasady Meksyku w Warszawie. Napisała też książkę o polskich tułaczach z Santa Rosa.

Obok funkcji konsula honorowego Meksyku pełni Pan również stanowisko dziekana korpusu konsularnego konsulów honorowych.

Nasz korpus to organizacja mało sformalizowana, którą tworzy 17 konsulatów. Nie ma ani osobowości prawnej ani żadnych regulaminów. Ta funkcja przysługuje mi ze względu na wieloletni staż czyli procedencję jako konsul honorowy. Jestem dzisiaj najdłużej aktywnie działającym konsulem honorowym w Szczecinie. Zajmuję się koordynacją naszych spotkań konsularnych. Bywa często tak, że nie wszyscy przedstawiciele szczecińskich konsulatów mogą uczestniczyć w uroczystościach tu organizowanych, dlatego na mnie spada ten miły obowiązek.

Jako korpus konsularny organizujemy miesięczne śniadania konsularne, na które zapraszamy ważne osoby z naszego życia politycznego czy gospodarczego oraz służb, które z nami współpracujemy – takich jak wojsko, policja czy straż graniczna. Chcemy, aby te nasze śniadania czegoś nas nauczyły i odnosiły pozytywne efekty. 

Dziękuję za rozmowę.

 

Leszek Wątróbski

 

                                   

 

 

 

 

 

  

 

Leave a Comment