Memento mori

“Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie…”

Święto Zmarłych i Dzień Zaduszny są czasem, gdy wspominamy tych, którzy odeszli oraz czczonych przez Kościół katolicki jako świętych. Udajemy się na groby bliskich, gdzie w skupieniu i w ciszy modlimy się o spokój ich dusz. Cmentarz specyficzną atmosferą zmusza nas do refleksji nad śmiercią, sensem życia i przemijaniem. Zastanawiamy się, czy rzeczywiście życie nie kończy się wraz ze śmiercią, która jest nieuchronna i prędzej, czy później przyjdzie po każdego. Nie będzie dla niej miało znaczenia, czy ktoś jest bogaty, biedny, piękny, brzydki, sławny albo o wielkiej wiedzy. W chwili odejścia ze świata żywych nic z tych rzeczy nie wydaje się być ważne, a wobec śmierci wszyscy jesteśmy równi. Nie ominie nikogo i nie da się niczym przekupić.

1 listopada daje nam do zrozumienia, że czas płynie, „panta rhei”, nic nie jest wieczne, mijające chwile są bezpowrotnie stracone i nie ma czegoś takiego, jak „stop-klatka”. Napomina i przypomina zarazem, żeby się zatrzymać, nie pędzić do przodu z myślą, że najpierw zdobędziemy wykształcenie, pracę, a wraz z nią prestiż i pieniądze. Dopiero wtedy według nas nadejdzie czas na myślenie o innych, bliskich, ale niestety w tym momencie może być już o chwilę za późno, o tą jedną nawet najkrótszą…

1 listopada w kalendarzu Kościoła Katolickiego to uroczystość upamiętniająca wszystkich zbawionych. Jej podstawą teologiczną jest dogmat świętych obcowania  głoszący nadprzyrodzoną wspólnotę łączącą wyznawców Jezusa Chrystusa na ziemi i w czyśćcu ze zbawionymi w niebie oraz z aniołami. Dawniej tego dnia czczono przede wszystkim pamięć męczenników. Święto obchodzono najpierw w piątek oktawy Wielkanocy, a następnie w pierwszą niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego.

W III w.n.e. rozpowszechniła się tradycja przenoszenia relikwii świętych w inne miejsca, aby w ten sposób podkreślić, że są własnością całego Kościoła. W 610 r. papież Bonifacy IV otrzymał od cesarza starożytny Panteon, do którego kazał złożyć liczne relikwie poświęcając budowlę na Kościół p.w. Matki Boskiej Męczenników. Od tego czasu zaczęto oddawać cześć wszystkim zmarłym męczennikom w dniu l maja. Data ta jednak ponownie została zmieniona. Stało się tak za sprawą kolejnej głosy Kościoła katolickiego – papieża Grzegorza III, który w 731 r. przeniósł ją na l listopada, a w 837 r. papież Grzegorz IV rozporządził, aby ten dzień był poświęcony pamięci wszystkich świętych katolickich. Jednocześnie na prośbę cesarza Ludwika Pobożnego rozszerzono święto na cały Kościół.

W Europie Środkowo-Wschodniej Dzień Wszystkich Św. łączy elementy święta pogańskiego z katolickim. Ludy pierwotnie traktowały kult zmarłych z wielką powagą. Wierzono, że po śmierci dusze mogą przybrać obraz człowieka i przez modlitwę oraz składanie ofiar istnieje możliwość kontaktu z nimi w czasie zadusznych styp. Nie bano się śmierci, na którą zawsze było się gotowym wierząc, że jest po niej inne życie, dla dobrych – Raj, a dla postępujących haniebnie – miejsce bólu i cierpienia. Panowało przekonanie, że w Dzień Zaduszny zmarli powstają z grobów i schodząc na ziemię jako duchy odwiedzają znane sobie miejsca. Kapłani o północy odprawiali specjalne nabożeństwa. Ludzie stawiali, również na grobach jedzenie często urządzając uczty, z których resztki rozdawano ubogim. Bogatsze osoby przygotowywały obfity poczęstunek w domach. Tradycyjnie rozpoczynał się trzykrotnym obejściem budynku przez gospodarza z bochnem chleba, jako darem Bożym. Spożywając pokarmy uważano, aby przypadkiem nie wypadła z ręki łyżka. Było to znakiem, że jakaś głodna dusza chce zjeść posiłek i nie wolno jej przeszkodzić. W Zaduszki, by nie rozgniewać i nie spłoszyć duchów powstrzymywano się od ciężkich prac. Starano się przebywać w domu. Gospodynie zamiatały izby, kładły na stołach białe obrusy stawiając na nim chleb i sól. Nie pieczono też pieczywa nie chcąc przez przypadek spalić jakiegoś niewidzialnego przybysza.

Ważną rolę odgrywały też tzw. „dziady proszalne”, którym przypisywano szczególną rolę w kontaktach ze zmarłymi uważając za istoty wielce tajemnicze. Osoby te zbierały się w grupach koło cmentarzy. Poowijani w stare ciuchy, chusty siedzieli często przemarznięci na gołej ziemi. Wierzono, że ich modlitwy zostaną wysłuchane. Ludzie zamawiali je dając w zamian upieczony z dobrej mąki chleb, a z czasem również drobną zapłatę pieniężną. Same „dziady proszlane” przybywały do bogatszych gospodarzy w zamian za modły prosząc o miejsce na przeczekanie zimy.

Jednym ze zwyczajów było też palenie ognisk. Najpierw robiono to przy rozstaju dróg, aby wędrujące dusze wiedziały, dokąd mają pójść. Później wskrzeszano je też na cmentarzach znajdujących się na specjalnie wyodrębnianych miejscach po za miastem. Miały ogrzać ludzi, na których czekała nierzadko długa powrotna droga. Właśnie od tego pochodzi zwyczaj zapalenia świec i zniczy na grobach.

Jest jeszcze jeden zwyczaj związany ze Świętem Zmarłych kultywowany na ziemiach Wschodnich. Były to opisane przez Adama Mickiewicza „Dziady”. Na terenie Litwy, Prus i zachodniej części Łotwy (dawnej krainy historycznej Kurlandii) pospólstwo na pamiątkę tych, którzy odeszli przygotowywało ucztę. Odbywały się one potajemnie w kaplicach lub w pustych stojących niedaleko cmentarza domach, bowiem duchowni uważali za zwyczaj pogański i starali się zwalczać.

Święto Zmarłych na świecie

Dzień wspominku o tych, których już z nami nie ma jest obecny w kalendarzach różnych krajów. Wiele z nich posiada własne związane z nim zwyczaje.

Niemcy czczą zmarłych w ostatnią niedzielę protestanckiego roku kościelnego. Dzień w 1816 r. wprowadził król Fryderyk Wilhelm III dla pamięci poległych w wojnie napoleońskiej.

Francuzi nie mają tradycji palenia zniczy na grobach. Zwyczajem jest, że młodzież odbywa swoiste pielgrzymki do grobu Jima Morrisona, przy którym wykonują jego przeboje.

Na Słowacji w zaduszkową noc zostawia się na stole jedzenie przeznaczone dla zmarłych przychodzących odwiedzić swe domy. Dawniej dekorowano groby matami i zapalano świeczki. Ten, kto nie mógł iść na cmentarz robił to w domu.

W Szwecji Święto Zmarłych obchodzi się w pierwszą sobotę listopada. Na nekropoliach znajdują się tzw. „zagajniki pamięci”, gdzie rozsypywane są skremowane prochy zmarłych. Holendrzy natomiast 4 maja odbywają tzw. “upamiętnienie zmarłych”. Wieńce i kwiaty składane są pod pomnikami oraz w miejscach zbrodni II wojny światowej. W Rosji zmarłych wspomina się w niedzielę wielkanocną, a całe rodziny gromadzą się przy grobach najbliższych.

W Ameryce Łacińskiej i Południowej Święto Zmarłych ma zupełnie inny charakter niż w Europie. Jest radosne i wywodzi się z dawnych kultur, w tym indiańskiej i hiszpańskiej.

W Meksyku dzieli się na dwie części: 31 października i 1 listopada dotyczy dzieci, a 1 i 2 tego miesiąca dorosłych. Wcześniej w sklepach pojawiają się przeznaczone do dekoracji i na prezenty: szkielety, czaszki, maski śmierci i upiorów. W domach robi się porządki, oraz specjalne ołtarze dla zmarłych. Stawia się: fotografię, świecę, kadzidło, kwiaty i jedzenie. Ludzie wierzą, że przybyła dusza jest głodna i musi pożywić się zapachami potraw. Pierwszego dnia odbywa się rodzinna kolacja, a 1 listopada Meksykanie udają się na cmentarze. Przynoszą pokarmy i ozdabiają groby, przy tych dziecięcych zostawiając zabawki, ubranka i buty. Wierzą, że tego dnia poprzez rozmowy i śpiewanie ulubionych piosenek zmarłych nawiązują z nimi kontakt. Na grobach zapalają świece, których światło oświetli duszom drogę powrotną. Rankiem jedzenie z ołtarzyka rozdaje się rodzinie lub spożywa wspólnie. W Ekwadorze, także odbywa się rodzinny posiłek. Indianie natomiast wierzą, że na grobach spotykają się ze zmarłymi, którzy tego dnia powracają na ziemię. Przynoszą ich ulubione potrawy czekając, aż skosztują, bo dopiero wtedy sami mogą je zjeść. Zapraszają też zmarłego do gry w kości i w zależności od wyrzuconego numeru odgadują jego potrzeby i zarzuty.

Gwatemalczycy wierzą, że dusze wychodzą z cmentarzy i pojawiają się w różnych miejscach. W domach, także robią ołtarzyki. Występuje tzw. kwiat zmarłego – flor del muerto- żółta roślinka kwitnąca tylko o tej porze roku, którą dekoruje się domy.

W Nikaragui, aby uczcić zmarłych spędza się noc obok grobów. Peruwiańczycy podobnie, jak w wielu innych państwach regionu robią ołtarzyki, z których kwiaty zanoszą na groby bliskich. W Kolumbii, Kostaryce i w Hondurasie katolicy przychodzą na cmentarze z tzw. „pielgrzymkami miłości”, ofiarą i podziękowaniami za doznane łaski i wszelkie dobro przesłane przez świętych. Ludzie dekorują groby kwiatami i palmami. Często udają się też do kościołów, gdzie modlą się za zmarłych prosząc o zdrowie.

Na Filipinach cmentarze zapełniają się całymi rodzinami ustawiającymi namioty, w których odbywają się biesiady. W Japonii dzień pamięci trwa od 13 do 15 sierpnia. Mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni wierzą, że dusze powracają do rodzin i robią dla nich ołtarze. Witają je latarniami, a żegnają tzw. ogniami pożegnalnymi będącymi w formie łódeczek z ofiarami puszczają nocą na wodę. Na ulicach i przed świątyniami odbywają się rytualne tańce.

Luterani nie czczą zmarłych, pamiętają tylko i troszczą się o groby. Przy nekropoliach mieszkają ich opiekunowie. Żydzi natomiast wspominają zmarłych w rocznice ich śmierci zapalając specjalną świecę i odmawiając modlitwę. Na grobach rabinów i cadyków umieszcza się karteczki z prośbami o wstawiennictwo.

31 października przypada największe święto Celtów zwane Halloween. Dawniej uważano je za „czas bez czasu”, kiedy granica z zaświatami zanikała. Wierzono, że dusze powracają, aby spłacić dług za czyny. Uważano, że można przebłagać boga śmierci, by osiągnąć wieczne szczęście, a nocą przybywają złe siły. Ludzie, aby wzięto ich, także za pokutujących przebierali się w różne stroje. Uwalniano, również dusze z czarnych kotów, sów i nietoperzy. Aby przybyło dobro palono w tzw. „świętych gajach” ogniska. Rankiem zabierano z nich żarzące się drewna rozniecając nimi ogień w domowym palenisku.

Dziś o Halloween mówi się, że jest świętem duchów. Celebrują je zwłaszcza dzieci i młodzież w krajach anglosaskich i protestanckich. Odbywają się uliczne parady i bale kostiumowe. W domach i przed nimi wiesza się np. szkielety, wystawia dynię, z wyrytą twarzą umieszczając w środku świeczkę lub latarenkę. Przebrane dzieci chodzą po domach wołając: “Psota albo poczęstunek!”.

Do dziś jednak w Irlandii panuje zasada, że po 1 listopada nie zbiera się dzikich owoców, bo mogą być zatrute, a w wiejskich regionach Szkocji, Anglii, Walii i Irlandii 30 października sprząta się dom, gasi ogień, a gospodynie wykładają jedzenie i napoje.

Anna Hudyka

Leave a Comment