„Nowy start w życiu Agaty Wróbel” – rozmowa Grzegorza Turskiego z wracającą do zdrowia Mistrzynią Świata w podnoszeniu ciężarów

Agata Wróbel – polska sztangistka startująca w kategorii +75 kg, srebrna i brązowa medalistka olimpijska, mistrzyni świata, trzykrotna mistrzyni Europy i ośmiokrotna mistrzyni Polski (1997, 1998, 1999, 2000, 2002, 2003, 2005, 2010). Pochodzi z Jeleśni. Na Igrzyskach Olimpijskich w Sydney zdobyła srebrny medal, natomiast na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach brązowy. Pod koniec 2010 roku ogłosiła koniec zawodowej kariery sportowej.

Agata Wróbel podczas Letnich Igrzysk Olimpijskich Ateny 2004 (foto internet)
Agata Wróbel podczas Letnich Igrzysk Olimpijskich Ateny 2004 (foto internet)

Grzegorz Turski: Agato mówiłaś mi, że unikasz mediów dlatego tym bardziej jestem Ci wdzięczny za ten mini wywiad dla nas. Przypomnę, że tuż przed Igrzyskami w Sydney także udzieliłaś nam wywiadu. Wtedy robiliśmy okolicznościowe wydawnictwo pod nazwą „Gazeta Olimpijska” w połączeniu z Tygodnikiem Polskim. To w nim znalazła się ta wspomniana rozmowa. Także i wtedy zrobiłaś dla nas wyjątek. Dziękujemy Ci za te wyróżnienia oraz ze te wszystkie wzruszenia, które przeżywaliśmy dzięki Tobie pod czas trwania całej Twojej sportowej kariery. Dziękujemy w imieniu własnym, ale także wszystkich kibiców.

Agata Wróbel: Chciałabym na początku wytłumaczyć sprawę mediów. Do telewizji nic nie mam. W tv co powiesz to będzie i nikt za bardzo nie przekręci, ale kamery mnie onieśmielają. Co do gazet, to jeśli coś jest normalne, a nie ma sensacji, to trzeba to podkręcić i przekręcić, żeby była. Poprosiłam kibiców o pomoc, jak proszą o pomoc setki tysiące ludzi, ale prasa już musiała napisać „Błaga o pomoc”, „Drastyczny apel o pomoc” itd. Lub informacja, o której od lat powtarzam, ale nikt nikt nie słucha, bo lepiej brzmi wersja pismaka typu zmaga się z zapaleniem wątroby typu C. Ja z wirusa wątroby jestem wyleczona od ponad 15 lat!

G.T.: Jak wspominasz Olimpiadę w Sydney, pamiętasz coś jeszcze z tamtego srebrnego okresu?

A.W.: Nie pamiętam Sydney za bardzo. Piknik w Ashfield trochę, trenowanie w Melbourne, później wylot do Sydney na start i powrót do Polski. Niestety od jakiegoś czasu mam duże problemy z pamięcią.

G.T.: W Twoim życiu nie wszystko poukładało się tak jakbyś sobie tego życzyła. Niestety nie na wszystko mamy wpływ. Dzisiaj może pomnimy szczegóły, żeby nie robić Ci dodatkowej traumy. Jak już wszystko wróci do normy, to może przy dobrej kawie czy herbacie spróbujemy kiedyś o tym porozmawiać. Czy zaskoczył Cię odzew ze strony kibiców, ale nie tylko, na Twój apel o wsparcie organizowanej zbiórki „Na nowy start w życiu dla Agaty Wróbel”?

A.W.: Dokładnie, nikt nie wie jak się w życiu ułoży. Ja już opisałam to w skrócie na zrzutce. Wiadomo, że człowiek nigdy nie mówi wszystkiego, są rzeczy które zachowuje się dla siebie. Mam nadzieje, że kiedyś ta wspomniana przez Ciebie kawka będzie. Kibice zachowali się pięknie, każdy komentarz pod zrzutka jest cudowny i wierze, że ci ludzie właśnie są tacy wspaniali. W internecie było trochę hejtu, ale to przecież łatwo pluć na kogoś kogo się nie zna. Są takie typy ludzi, którzy hejtują wszystko i wszystkich, aby w ten sposób się dowartościować.

G.T.: Jaki masz plan wyjścia z kryzysu w jakim się znalazłaś, oczywiście nie musisz podawać detali, oraz czy potrzebujesz jakiegoś innego wsparcia oprócz finansowego? Być może przeczyta to ktoś, kto będzie wstanie pomóc.

A.W.: Dostałam kilka ofert pomocy psychologiczno-psychiatrycznej i jestem na etapie rozmów. Zobaczymy co z tego będzie, ale mam nadzieje że coś. Niektórzy na siłę próbują udowodnić jak to się stało, że mam problemy finansowe. Nie widząc mnie 10 lat, i nie rozmawiając ze mną, wiedza lepiej. Ja już mam tego dość, bo to wszystko źle wpływa na moją psychikę. Wszędzie jakieś pytania i wszyscy chcą dać mi pracę, ale nikt nikt nie zapyta jak moje zdrowie i czy mogę pracować. Miałam tą zrzutkę zamknąć, bo stwierdziłam, że i tak nic z tego nie będzie. Myślałam nawet, że ją zamknęłam, ale coś z netem było nie tak i się okazało, że ludzie zaczęli wpłacać. Prasa się rozpisała ile ja to już nie zebrałam. Prosiłam o 20 000 zł, bo nie poprosiłabym o kwotę która naprawdę potrzebuję. Z tego co nazbierałam już nawet innym pomogłam, taka już jestem.

G.T.: I na koniec. Według mnie jak już zdrowie pozwoli, to Twój talent powinien być wykorzystany przez Polski Związek Podnoszenia Ciężarów. Powinnaś zostać trenerką. Myślę, że uda Ci się zdobyć potrzebne uprawnienia bez problemu. Bo chyba takowy jeszcze nie masz? Co myślisz na ten temat, podobno były takie pomysły, może PZPC coś Ci zaproponuje?

A.W.: Szczerze nie chcę być trenerką, przynajmniej nie teraz, ale mogłabym być sędzią. Zobaczymy jak wszystko się potoczy z moim zdrowiem. Są rzeczy zdrowotne, o których nie powiedziałam, w końcu trzeba coś zostawić dla siebie. Pozdrawiam i dziękuję wszystkim darczyńcom kibicom. Jesteście naprawdę wspaniali i czytając wasze komentarze powraca wiara w człowieka. Ciesze się, że odzywają się ludzie, którzy maja pojęcie co to depresja i co to leki, bo to przeżyli. Pozdrawiam wszystkich i niech Wam Bóg błogosławi za Wasze dobre serca! Bądźcie zawsze zdrowi!

G.T.: Dziękuję za rozmowę i widzimy się na tej obiecanej kawie.

Rozmawiał Grzegorz Turski
[email protected]

Wszyscy, którzy chcieliby pomóc Agacie mogą dokonać wpłaty na tej stronie.

 

One Comment

  1. pomagac trzeba dzis ty pomozesz jutro tobie pomoga itd

Leave a Comment