Spotkanie z osobowością – pisarka, blogerka, youtuberka – Agnieszka Korzeniewska

Historia, która inspiruje, motywuje i daje moc, czyli spotkanie z Agnieszką Korzeniewską

Agnieszka Korzeniowska
fot. Facebook

„Osobowość” jest terminem wieloznacznie rozumianym przez psychologów, a także różnorodnie definiowanym. „Osobowość” można najprościej określić jako zestaw elementów (funkcji) naszej psychiki i zachowań, poprzez które każda osoba różni się od innych. Jest to struktura, która reguluje i integruje relacje człowieka ze światem zewnętrznym. Osobowość w trakcie życia człowieka może ulegać zmianom, rozwija się w kontakcie z innymi ludźmi. To coś, co zachwyca w człowieku, to jego indywidualność, unikatowość.

Spotkanie z osobowością jest dla mnie wielkim wydarzeniem, możliwością doświadczenia drugiego człowieka. To zatrzymanie się przy człowieku. To spotkanie, które odsłania część prawdy o nim. Takie wydarzenie często sprawia, że pewne przekonania, które do tej pory były jednoznaczne, ogarniają wątpliwości. Zaczyna się nowe, coś nabiera innego sensu. Znajduję się w innej przestrzeni, w świecie drugiego człowieka. W świecie jego spostrzeżeń, myśli oraz interpretacji życiowych pojęć. W moim życiu miałam przyjemność poznać wielu ludzi, których historią i pasjami pragnę się z Wami podzielić. Są to historie, które inspirują, motywują, dają moc i energię do realizowania własnych koncepcji, pobudzają refleksje. W moim kolejnym artykule z cyklu „Osobowość” chcę przedstawić pisarkę, blogerkę oraz youtuberkę Agnieszkę Korzeniewską.

Pani Agnieszka na co dzień mieszka w Belgii. Na swojej stronie pisze o sobie: „Jestem Aga, pozytywnie zakręcona pasjonatka życia. Spełniona kobieta: żona, matka i właścicielka Tośka. Niepoprawna optymistka zakochana w codzienności do szaleństwa. Chodząca tylko swoimi ścieżkami, kolekcjonerka dobrych emocji, czarująca słowem rzeczywistość”. To jednak dla mnie za mało. Byłam ciekawa, co kryje się pod tymi słowami. Pani Agnieszka zdecydowała się podzielić ze mną sobą. Zapraszam więc do wnętrza Pani Agnieszki. Oto ona. 

Kim jesteś? Co Ci w duszy gra?

Agnieszka Korzeniewska: Na pewno jestem kobietą i przez pryzmat kobiecości odgrywam setki innych ról. To jedno się nie zmienia. To jedno to silne poczucie kobiecości. Wszystko inne, a zatem również to, kim jestem w danym momencie, jest jedną wielką ulotnością. W związku z tym łatwiej powiedzieć mi, kim bywam. Mam silne poczucie przynależności do wszechświata, stanowię jego mały puzzelek (śmiech). Bywam matką żoną, przyjaciółką i przedsiębiorcą. Bywam siłaczką, pisarką, gospodynią domową, podglądaczką życia. Lubię odkrywać, a życie jest dla mnie atrakcyjnym i nieustającym źródłem wzruszeń i zadziwień. Monotonia zabija moją duszę.  Zmiana ją karmi i ożywia. 

Co sprawia, że jesteś w życiu szczęśliwa?

A.K.: Szczęście to dla mnie ulotność. Zbyt wiele uwagi przywiązuje się do tego słowa. Poszukując go jak Świętego Graala, nie zauważamy, że przechodzi cichutko obok: w sprawnych rękach i w umyśle. Znajduje się w spokojnej codzienności, w uśmiechu naszego dziecka, w drobnych radościach. Dla mnie szczęście to spełnienie, a spełnienie to dobre życie bez kataklizmów i tragedii. Może nie jestem wymagająca, ale szczęśliwa czuję się każdego dnia, wiedząc, że moi bliscy są bezpieczni i zadowoleni. A gdy jeszcze mogę pisać… A gdy ludzie chcą to czytać… To jest dla mnie pełnia szczęścia!

Ciekawi mnie, co myślisz o miłości. By zbudować trwałą więź partnerską trzeba się natrudzić? Co jest kluczowe w budowaniu długiej relacji? 

A.K.: Ludzie zbudowali jakieś absurdalne wyobrażenie miłości i często biorą za miłość wszystko to, czym ona nie jest, a później są zawiedzeni i rozżaleni. Miłość to czasami muśnięcie się wzrokiem ponad głowami śpiących dzieci, a niekoniecznie zawsze wirujący seks w wykonaniu Sharon Stone w „Nagim instynkcie”, choć oczywiście seks też jest ważny. Miłość jako związek zbudowany wyłącznie na fizyczności ma słabe podwaliny. Poznałam mojego męża w grupie przyjaciół. Na początku była przyjaźń, na tym trwałym fundamencie wykiełkowało uczucie i sami byliśmy nim zdziwieni. Wkrótce mieliśmy się przekonać, jak ważny okazał się fundament naszej znajomości. Bez niego nie przetrwalibyśmy wielu trudnych chwil, które miały niebawem poddać nasz związek wielu próbom.

Co chciałabyś po sobie zostawić? 

A.K.: Słowa, które inspirują i motywują, by dobrze żyć. 

Co według Ciebie składa się na dojrzałość? Człowiek dojrzały to taki, który?

A.K.: Człowiek dojrzały to taki, który wie „kiedy ze sceny zejść niepokonany” – jak głoszą słowa pewnej piosenki Perfectu. Człowiek dojrzały to taki, który umie „wśród tandety lśnić jak diament”. Człowiek dojrzały nie musi nikomu udowadniać swojej wartości i posiada zdrowe relacje z ludźmi.

Czy podoba Ci się świat, który widzisz dookoła?

A.K.: Przyszło mi żyć, mimo wielu drastycznych braków i niedociągnięć w ciągle jeszcze najlepszym ze światów. Doceniam to, mimo że wiele rzeczy mi się nie podoba. Ale nikt nie obiecywał, że życie będzie rajem na ziemi…

Chciałbym trochę porozmawiać o przemijaniu. Co okazało się cenne, a co błahe?

A.K.: Przemijanie… Szkoda, że tego procesu nie można przerobić dwa razy. Szkoda, że powtórki nie będzie… Okazuje się, że skupiamy się w życiu na 80% dyrdymałów, zamiast na kilku istotnych sprawach… Ale może gdyby nasze życie było jeszcze bardziej wydajne i wartościowe, jeszcze trudniej byłoby odchodzić z tego świata…

Czy wiara w Boga pomaga w życiu?

A.K.: Ktoś powiedział, że wiarę trudno zdobyć, a później trzeba codziennej walki, by jej nie stracić. Coś w tym jest. Mnie wiara pomaga, choć nie lubię o tym mówić. Wiara to dla mnie bardzo intymna relacja z Bogiem. Znam jednak osoby, dla których wiara była kulą u nogi. Ja się cieszę, że Bóg we mnie nigdy nie wątpi, nawet wtedy, gdy ja wątpię w niego. Jest moją latarnią morską, gdy tracę z oczu brzeg. Jest niezawodny i najwierniejszy. To mój przyjaciel.

Mówi się, że pisanie jest dobre na wszystko. Agnieszko, po co piszesz? 

A.K.: Równie dobrze można by zapytać: „Po co jesz?”, „Po co oddychasz?”. Pisanie to jeden z moich procesów życiowych. 

Co powiedziałaby Agnieszka samej sobie, gdyby miała możliwość spotkania się z osiemnastoletnią sobą?

A.K.: Nie próbuj żyć „pod kogoś”. Nie realizuj cudzych scenariuszy życia. To, co inni o tobie myślą, nie należy do twojego biznesu. Nie czekaj dwudziestu lat, by do tego dojrzeć. Już dziś idź swoją drogą, popełniaj swoje błędy, spełniaj swoje marzenia. 

Na co mamy wpływ? 

A.K.: Nie mamy wpływu na wiele rzeczy, ale zdecydowanie mamy wpływ na to, co zrobimy z negatywnymi emocjami.

Na jakim etapie kariery jesteś?

A.K.: Zaczynam realizować swoje literackie plany, nie starając się za wszelką cenę sprostać wszystkim oczekiwaniom czytelnika, przypodobać się mu, trafić w jego gust. Oczywiście jest to szalenie ważne, ale nie za cenę sprzeniewierzenia się własnym literackim ideałom. Zmierzyłam się z prawdą o sobie, jako o osobie piszącej, znam swoje słabe i mocne strony. Pracuję nad eliminacją jednych i rozwinięciem drugich. Pracuję nad francuską i niderlandzką wersją swoich opowiadań.  Otrzymuję pozytywne sygnały od wydawców, ale za wcześnie jeszcze, aby o tym mówić. Już się nie spieszę tak jak na początku. Mam wielki spokój w sercu i pewność, że idę w dobrym kierunku. To daje niesamowite poczucie wolności. A człowiek wolny ma nieograniczone możliwości rozwoju i o to w życiu chodzi. 

Co się jeszcze wydarzy w Twoim życiu?

A.K.: Często zadaje sobie pytanie: „Hej życie, czym mnie jeszcze zaskoczysz!?”. I to jest piękne! To, że nie znam za wcześnie odpowiedzi.

Czego dziś potrzebują młodzi ludzie?

A.K.: Ludzie młodzi potrzebują serdecznej uwagi ludzi dojrzałych, a nie patrzenia na nich przez pryzmat stereotypów i uprzedzeń. Ludzie młodzi nie są źli, złe jest nasze ich postrzeganie. 

Proszę dokończyć zdanie: „Rodzice…”

A.K.: Rodzice to pierwsze fragmenty puzzli zwanych życiem. Bez nich nie powstałby żaden obrazek.

Rozmawiała Monika Młodzianowska

Kilka słów o książce „Witraż”
Kilka miesięcy temu przeczytałam książkę Pani Agnieszki pt. „Witraż”. Już od pierwszych stron wiedziałam, że mam do czynienia z książką, która zatrzymuje na dłużej. Wiedziona instynktem, zagłębiając się w treść, miałam pewność, że autorka to znawczyni natury człowieka. Powieść składa się wielu wątków, które pisarka sprytnie połączyła. Autorka przedstawia nam losy trzech polskich emigrantek. To bardzo aktualna opowieść o ludziach i największej bolączce współczesności – samotności. To książka o tym, jak decyzja jednego człowieka może zmienić życie wielu ludzi, o tym jak bardzo nasze losy są połączone. Znajdziecie w niej koszyk pełen emocji miłości, gniew, samotność, odrzucenie, ale również utracone nadzieje, wiarę w ich różnorodnych odcieniach. Treść książki skłania do refleksji nad własnym życiem, wyzwala wiele dylematów natury moralnej. Zakończenie książki pozostawia poczucie niedosytu.

Dorobek literacki Agnieszki Korzeniewskiej ciągle się powiększa. W jej twórczość wpisane są emocje, które szukają ujścia. Ciekawi mnie – co jeszcze stworzą? Śmiało mogę napisać, że Pani Agnieszka nie ma lęku przed tym, co nieznane, tajemnicze, zagadkowe i inne w ludzkiej naturze. Nie traci energii i czasu na ochronę siebie przed sobą, lecz odważnie podąża za ciekawością. A to kilka słów z książki „Witraż” autorstwa Agnieszki Korzeniewskiej: „Szła wyprostowana, pewna siebie. Na spotkanie nowego życia. Stworzona od podstaw”.

MM

Leave a Comment