Z ziemi dąbrowskiej do Japonii

Tournee wystawy o św. o. M.M. Kolbe

fot. Anna Hudyka

Mugenzai no Sono to miejsce w Japonii, które nazywane jest Japońskim Niepokalanowem. 

Właśnie tam w Nagasaki gościła wystawa poświęcona jednemu z największych Polaków – św. o. Maksymilianowi Marii Kolbe. Stanowiła część obchodów setnej rocznicy nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Polską, a Japonią. W uroczystej inauguracji uczestniczył jej twórca – mieszkaniec Dąbrowy Tarnowskiej pan Jan Hajduga. Ten członek Rycerstwa Niepokalanej, tak skomentował wydarzenie: „Wystawa została dobrze przyjęta. Tam tylko niecałe 10 procent to katolicy, ale przyjeżdżają też wierzący z Korei i z innych państw, dlatego padła propozycja, by przygotować wystawę w innych językach.”

Mówi się, że wernisaż może trafić również do samego Tokio. Na razie dzięki staraniom wspomnianego pana Jana Hajdugi do Kraju Kwitnącej Wiśni przybyły relikwie polskiego świętego, a zarazem o czym niewielu zapewne wie wybitnego uczonego i wielkiego wizjonera. Znajdują się w Domu Generalnym Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rycerstwa Niepokalanej. 

Osobami, które przyczyniły się do tego swego rodzaju tournee wystawy byli m.in. ambasador RP w Japonii Jacek Izdorczyk i Instytut Polski w Tokio. 

Wystawa nosi tytuł „ŚWIĘTY MAKSYMILIAN MARIA KOLBE I JEGO DZIEŁA” i została przygotowana w 2016 roku z okazji 75. rocznicy męczeńskiej śmierci ojca Maksymiliana, a zarazem 45. jego beatyfikowany oraz 100-lecia założonej przez niego w 1917 roku organizacji Rycerstwo Niepokalanej. Jej autor to Prezes Zarządu Diecezjalnego Rycerstwa Niepokalanej, MI-2, pan Jan Hajduga. Składa się z 18 tablic ukazujących blisko 200 fotografii pochodzących z różnych okresów życia św. Maksymiliana Marii Kolbego i zapoczątkowane przez niego inicjatywy. Przybliża postać: człowieka, kapłana i zakonnika, symbolu ofiar nazizmu, który dobrowolnie oddał życie w niemieckim obozie koncentracyjnym w Auschwitz, aby uratować innego człowieka – pana Franciszka Gajowniczka. 

Przemawia Poseł RP Wiesław Krajewski  fot. Anna Hudyka

Wystawa prezentowana była w wielu miejscach w Polsce – w tym m.in. w Sejmie RP, gdzie jej uroczyste otwarcie odbyło się 18 maja 2016 r. Inauguracji w tym ważnym miejscu dokonał wicemarszałek Sejmu RP Ryszard Terlecki.                                                                                                                                                                                                                                                           “Chcemy przypomnieć postać człowieka, kapłana i zakonnika, który w sytuacji «piekła na ziemi», jakim były niemieckie obozy koncentracyjne, potrafił ocalić godność osoby ludzkiej i dał świadectwo, że miłość wynikająca z wiary w Chrystusa silniejsza jest niż śmierć” – powiedział wtedy poseł na Sejm RP Wiesław Krajewski.

Inauguracja wystawy przez wicemarszałka Sejmu RP Ryszarda Terleckiego fot. Anna Hudyka

Senator Kazimierz Wiatr podkreślił natomiast, że “jedną z form przybliżenia młodemu pokoleniu wyjątkowej osoby, symbolu ofiar nazizmu oraz patrona trudnych czasów jest – organizowana już po raz drugi w diecezji tarnowskiej – wystawa o św. Maksymilianie Marii Kolbe. Pokazując tą wystawę chcemy uczcić życie i moralną postawę tego wybitnego Polaka i kapłana, obrońcę godności człowieka, wzorca cnót, autorytetu moralnego, bohatera o heroicznej odwadze, wychowawcę, społecznika, a także obywatela świata, który w imię solidarności z drugim człowiekiem podjął cierpienie i oddał życie”. Jan Hajduga – prezes Rycerstwa Niepokalanej diecezji tarnowskiej zaznaczył, także, że św. Maksymilian był człowiekiem niezwykłym, który „pioniersko wprzągł nowoczesne media, w tym środki komunikacji społecznej, w dzieło ewangelizacji” oraz, że zamierzeniem wystawy było przypomnienie sylwetki oraz dzieł skromnego zakonnika z Niepokalanowa. 

Wcześniej, 9 stycznia 2016 roku wernisaż poświęcił w Dąbrowie Tarnowskiej bp. Andrzej Jeż, a patronat honorowy nad nią sprawował kard. Stanisław Dziwisz, ówczesny metropolita krakowski.

Jaki jest związek św. ojca Maksymiliana Marii Kolbego z Japonią, i dlaczego to właśnie w Kraju Kwitnącej Wiśni gości wystawa? 

fot. Archiwum Klasztoru Mugenzai no Sona w Nagasaki
Maksyimilian Kolbe 1939 fot. Wikimedia/PD

Ten wybitny Polak, jakim był niewątpliwie zakonnik, pragnął aby „Rycerz Niepokalanej” był przede wszystkim wydawany na Wschodzie. Poprzez jego rozpowszechnianie chciał, aby jak najwięcej osób mogło poznać religię katolicką. Planował otworzyć misję w: Chinach, Indiach i Korei. Zgodę na jej założenie i publikację pisma w tym pierwszym, oraz w Japonii, otrzymał na początku 1930 roku. Już kilka tygodni później, 26 lutego, wraz z czterema innymi braćmi opuścił Polskę. Na Daleki Wschód wyruszyli drogą morską z Marsylii 7 marca 1930 roku przybywając 11 kwietnia do Szanghaju. Niestety, w Chinach Franciszkanie natrafili na trudności, które spowodowały, że ojciec Kolbe i jego dwóch kompanów udali się do Japonii. 

Przyszły Święty do Kraju Kwitnącej Wiśni, a dokładnie Nagasaki, dotarł 24 kwietnia przystępując od razu do działania. Udał się do miejscowego biskupa prosząc o pozwolenie wydawania „Rycerza Niepokalanej” oraz prowadzenie misji. Pomimo pewnych oporów udało się i w Japonii spędził lata 1931–1935. Odpowiednikiem „Rycerza” został publikowany w miejscowym języku „Seibo no Kish”. Jego pierwszy numer stanowił nakład 10 tys. egzemplarzy. Ojciec Maksymilian prowadził, także wykłady w seminarium. Również rozwijała się misja. Po roku pracowało w niej 12 polskich misjonarzy i jeden Japończyk, co wymusiło poszukiwanie nowego miejsca na klasztor będący jednocześnie wydawnictwem. Zostało nim „Mugenzai no Sono”, co w tłumaczeniu na język polski oznacza Ogród Niepokalanej. 

fot. Archiwum Klasztoru Mugenzai no Sona w Nagasaki

Jego budowa rozpoczęła się u stóp góry Hikosan, po przeciwnej stronie niż miasto. Ciekawostką jest, że inni duchowni proponowali, żeby stało się to w położonej na przedmieściach Nagasaki katolickiej dzielnicy Urakami, jednak przyszły Święty podjął odmienną decyzję.  Przeznaczenie czy przypadek? Zastanawiające, ponieważ 14 lat później decyzja ta okazała się dla klasztoru zbawienną. Gdy 9 sierpnia 1945 roku amerykański samolot zrzucił na miasto bombę atomową to właśnie stok góry osłonił budynek przed falą uderzeniową. Plutonowy „Fat Man” przebył drogę bombowcem B-29 “Bock’s Car” z wyspy Tinian. Pilot Charles Sweeney obrał kurs na miasto Kokura, jednak wskutek panujących nad nim złych warunków atmosferycznych bombę zadecydowano zrzucić na mieszczącym się na wyspie Kiusiu, Nagasaki. Jej ofiarami stało się: 74 tys. osób zabitych, a 90 tys. rannych. 

fot. Archiwum Klasztoru Mugenzai no Sona w Nagasaki

Tym, co niewiele osób o ojcu Maksymilianie Marii Kolbe wie jest, że ten obecnie święty był, także filozofem oraz pasjonował się: matematyką, fizyką i chemią. W 1915 r. w urzędzie patentowym złożył szkic tzw. „Eteroplanu” umożliwiającego podróż w kosmos. Był to projekt pojazdu międzyplanetarnego opartego na zasadzie trójczłonowej rakiety nośnej. Największą nowość tego wynalazku stanowiło odejście od dotychczasowego sposobu poruszania się przy pomocy koła lub śmigła. Miał go zastąpić  odrzut. Ojciec M.M. Kolbe przewidywał również podróż nim człowieka po pokonaniu siły ciążenia i stworzeniu pełnej klimatyzacji wewnątrz pojazdu. Zdaniem dzisiejszych badaczy i naukowców projekt był wówczas genialnym błyskiem myśli technicznej. Zasady jego działania i przewidywane trudności poruszania się w przestrzeni kosmicznej są poprawne oraz zgodne z obecnie obowiązującymi, a mowa o osobie urodzonej w 1894 r.

Ale mówiąc o przyszłym, a obecnie świętym trzeba wiedzieć, że już jako nastolatek – w wieku 15 lat wysłał własnoręcznie wykonane projekty urządzeń takich jak np. telegraf i “aparat zapisujący mowę i głosy natury” do urzędu patentowego we Lwowie. Projektował, także statki kosmiczne, a wszystko w czasie, gdy nawet o czymś takim jeszcze nie myślano! Na początku XX w., w powietrze wzbijały się dopiero pierwsze samoloty. Szkic „Etereoplanu” wykonany przez Maksymiliana Kolbego można zobaczyć w muzeum w Niepokalanowie. Znajdują się tam też notatki, w których tłumaczy jego działania.

Wśród planów ojca Maksymiliana były, również inne wielkie zamierzenia. Chciał założyć rozgłośnię radiową. Postawiono nawet budynek i 8 grudnia 1938 r. nadano próbną audycję. Niestety, Radio Niepokalanów do wybuchu wojny nie dostało pozwolenia na nadawanie. Innym pomysłem było uruchomienie telewizji katolickiej i kina. W 1936 r. pojechał nawet na olimpiadę do Berlina, żeby zobaczyć, jak to może działać. Przykre, że te śmiałe plany ponownie zniweczyła wojna.

Anna Hudyka

Leave a Comment